
Lat temu sporo, bo chyba z 14, podczas jednego z tych jesiennych spacerów, zawędrowaliśmy z Mariuszem L. na ten wiadukt, pod ten właśnie posąg. Wtedy wszystko to było szare i betonowe, nawet bez żadnych bazgrołów, ale samo miejsce, jak zawsze, niezwykle przyjemne. Stanęliśmy więc na chwilę i, rozmawiając, przyglądaliśmy się miastu - a miasto przyglądało się nam.

Oparłam dłoń na wyciągniętej Prawej Stopie kobiety z prawej strony rzeźby. A dokładnie: na jej dużym Palcu, który - został mi w dłoni! Po prostu: odłączył się od swojej Stopy.

Zarówno ja jak i Mariusz byliśmy lekko zaskoczeni. W pierwszej chwili chciałam nawet odłożyć Palec na miejsce, zostawić Go tak, jak był. Mariusz jednak stwierdził, że powinnam Go wziąć, a jeśli ja nie chcę, to sam Go weźmie. Cóż, w końcu to Palec wybrał mnie - zabrałam Go więc do domu. Pozostał ze mną 10 lat (niestety, nie odnalazłam w archiwum żadnych zdjęć z tamtego czasu).
Kiedy latem 2006 roku, po rocznym pobycie w Budapeszcie, wybrałam się na pierwszą przejażdżkę rowerem po Warszawie, przejeżdżając Krakowskim Przedmieściem, skręciłam w Karową, zobaczyć, jak wygląda sytuacja Stopy Warszawy: czy wciąż brak Jej Palca - a może ma nowy? Widząc idące pełną parą prace renowacyjne, następnego dnia stawiłam się na miejscu, z Palcem w dłoniach. Przekazałam Go zaskoczonemu kierownikowi zmiany z prośbą, by tym razem dobrze Go przymocowali. Przez kolejne miesiące Palec słusznie trzymał się na swoim miejscu. Odtąd nie odwiedzałam Go regularnie, tak że kiedy w zeszłym tygodniu przejeżdżałam tamtędy na rowerze, doznałam szoku widząc, że:

Nie wiem, co się stało, ani co to znaczy. Czy Warszawa specjalnie się ich pozbywa, czy ktoś samowolnie przywłaszczył sobie wszystkie Pięć Palców Jej Prawej Stopy, czy robotnicy dali ciała i poodpadały siłą tandety, czy coś jeszcze innego. Cokolwiek się stało, w imieniu swoim i Warszawy, każdego, kto wie cokolwiek o Palcach, bardzo proszę o wiadomość.
No comments:
Post a Comment